| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
KSIĘGA GOŚCI
SPIS BAJEK
BAJKI STARE JAK ŚWIAT, NA NOWO POWYKRĘCANE
Kategorie: Wszystkie |
RSS
czwartek, 08 listopada 2007
 Dawno, dawno temu, w zupełnie innej epoce, żył sobie sympatyczny bohater wszechczasów oraz założyciel pierwszej Rzeszy – Herr Kulas. Imię to zawdzięczał licznym przygodom, w których łamał sobie rozmaite kończyny, co zaowocowało oczywiście kuleniem. Herr Kulas od najmłodszych lat był podejrzany o zespół nadpobudliwości psychoruchowej. Objawiało się to bezustannymi walkami na śmierć i życie z czymkolwiek się dało. Rodzice mieli z synem kłopot, w postaci konieczności przepraszania sąsiadów za wymordowane z ich posesji myszy, szczury, kaczki i mrówki faraona, bo właśnie one najczęściej padały ofiarą bezlitosnego Herr Kulasa.

Pewnego dnia miarka się jednak przebrała i rodzice wygnali Kulasa na służbę do przemiłego staruszka Tespiosa, który miał ogromny problem. Tespios posiadał bowiem 50 córek na wydaniu, a każda z nich była tak przeraźliwie brzydka, kłótliwa, usmarkana i zfeminizowana, że oczywiście nikt ich nie chciał. Tespios przyjął więc nadpobudliwego Herr Kulasa i wrzucił go podstępem w sam środek stada swych córek. Nasz niezwykły bohater ujarzmił je wszystkie i wiadomość ta obiegła wkrótce cały świat.

O Herr Kulesie dowiedział się też król Myken o imieniu Eurysteus, który był najbardziej śmierdzącym leniem na świecie i jedyną rzeczą jaką potrafił robić, było zlecanie innym różnych prac, poprzez pokazywanie na nie paluchem. Eurysteus użył wobec Herr Kulasa wstrętnego i niecywilizowanego podstępu. Założył mu mianowicie podsłuch, pluskwy, kamerę na podczerwień oraz na nadfiolet i kazał go śledzić różnym ludziom. Gdy w ten sposób zdobył materiał dowodowy, użył szantażu i wymógł na Herr Kulasie, że ten wykona dla niego dwanaście prac. Nikt naturalnie nie przewidział, że noc spędzona z piędziesiątką szpetnych kobiet na zawsze odmieni charakter Herr Kulasa.

Biedny Kulas odebrał odznakę tajnego agenta 07 w śłużbie króla Myken i ruszył w świat.

Pierwszą rzeczą do załatwienia było ukatrupienie pewnego sympatycznego Lwa, który drażnił króla, bo miał u ludzi większe od niego poparcie. Nasz odmieniony i złamany duchowo przez paskudne dziewuchy bohater bardzo współczuł Lwu więc zamiast zabić, tylko go trochę potorturował i wypatroszył.

Następnie ruszył uciąć łeb Hydrze. Niestety obcięte łby za każdym razem odrastały. Zniechęcony Herr Kulas bardzo płakał i w końcu zawołał o pomoc Mickiewicza, który akurat leżał w kolebce, ale wyskoczył z niej na chwilę i załatwił sprawę Hydry raz na zawsze.

Potem Herr Kulas musiał złapać pewną łanię oraz dzika, ale nie chciało mu sie biegać i pocić, więc tylko trochę poudawał i zaniósł Eurysteusowi zupełnie inne gatunki zwierząt. Król był zupełnie niedouczony i nie spostrzegł różnicy.

Kolejnym zadaniem dla bohatera było oczyszczenie stajni Augiasza. Augiasz był starym kumplem Eurysteusa. Posiadał on bardzo dużo zwierząt, niestety od kilku lat nie mógł ich nigdzie znaleźć, bo zakopały się w gnoju własnej produkcji. Herr Kulas otrzymał łopatę i nakaz odkopania całego inwentarza. Po 40 latach udało mu się namierzyć pierwsze oznaki życia, a potem poszło już jak z płatka. Uradowane zwierzęta strasznie dziękowały Herr Kulasowi i obiecały pomóc przy następnym zadaniu.

Tym razem król kazał Kulasowi wypłoszyć stado ptaków, które obfajdały jego ulubione bagno i zjadły kilka jego córek. Zadaniem zajęły się wdzięczne, odgnojone zwierzęta Augiasza, a nasz heros udał się na Kretę, gdzie grasował straszliwy byk, w celu pojmania go. Do dziś nie wiadomo co Kulas zrobił z bykiem, wiadomo natomiast, że wrócił z Krety fantastycznie opalony, zrelaksowany i gotowy na nowe wyzwania.

Akurat, jak co roku o tej porze, kraj nawiedziły cztery klacze, które pożerały różnych ludzi i były zupełnie niezrównoważone. Herr Kulas wyłapał je więc i oddał na pożarcie wilkom.

Kolejnym zadaniem było zbałamucenie królowej Amazonek – Hippolity. Zadanie to okazało się zbyt proste. Pozornie niedostępna Hippolita oddała Herr Kulasowi własną przepaskę, a następnie domagała się kolejnych bałamuceń. Heros nie miał jednak na to czasu i rzucił Hippolitę tym samym wilkom na pożarcie.

Następnie Eurysteus zażyczył sobie, żeby Kulas przyprowadził mu stado wołów, które należało do Geriona. Gerion oczywiście trochę protestował, ale Kulas go przekonał za pomocą broni obosiecznej i przyprowadził swemu królowi woły. Uradowany Eurysteus natychmiast je zabił, osolił i pożarł, a potem ciężko się rozchorował. W ramach lekarstwa kazał sobie przynieść złote jabłka z ogrodu Hesperyd. Hesperydy były siostrami, które nie ułożyły sobie nigdy życia i jedynym ich zajęciem było pilnowanie owych jabłek oraz mordowanie śmiałka, który próbowałby im je ukraść. Herr Kulasowi udało się jednak wykonać zadanie, ponieważ znalazł gdzieś złote farbki i przemalował nimi zwykłe jabłka. Oczywiście tak spreparowane lekarstwo nie pomogło Eurysteusowi, a toksyczne farbki dodatkowo przyspieszyły jego agonię.

Gdy tylko król umarł, znalazł się u bram Hadesu. Niestety wejscia strzegł ohydny, trzygłowy pies o imieniu Cerber. Nie chciał on wpuscić biednego Eurysteusa i brzydko na niego warczał. Zdenerwowany król zawołał więc Herr Kulasa, żeby ten wykonał jego dwunaste i ostatnie polecenie. Kulas bardzo się ucieszył, że to wreszcie koniec niewdzięcznej harówki dla wrednego szantażysty i zaszlachtował Cerbera. Niestety przy okazji sam znalazł się w Hadesie, a to oznaczało, że umarł i bardzo go to zdenerwowało. Ale było juz za późno.

 

18:35, burzochron
Link Komentarze (18) »
sobota, 18 sierpnia 2007
 W dalekiej, nieodgadnionej i bardzo nowoczesnej przyszłości, żył sobie sympatyczny robot o imieniu Terminator. Miał bardzo wielu przyjaciół, a nawet kilka koleżanek oraz mechanicznego psa Arnolda. Życie Terminatora było sielankowe i nudne, dlatego pominiemy historię jego szczęśliwego dzieciństwa, szalonej młodości, pierwszej pracy oraz perwersyjnego romansu z Sokowirówką. Przejdziemy od razu do rzeczy, a więc do momentu, w którym życie Terminatora uległo Zmianie.

Któregoś dnia napotkał on przedziwną maszynę o imieniu Felek, która powiedział mu, że jest człowiekiem. Terminator ogromnie się zdumiał, bo w szkole uczył się, że ludzie od dawna wyginęli i wszyscy się z tego cieszyli. Felek jednak upierał się przy swoim i na dowód bardzo głośno beknął oraz zrobił kilka innych obrzydliwych rzeczy, do których normalny robot nie byłby zdolny. Terminator wreszcie uwierzył Felkowi i postanowił zanieść go do muzeum. Felek jednak zaczął krzyczeć i protestować, a następnie wciagnął Terminatora w tajną, nielegalną i bardzo szkodliwą misję przywrócenia gatunku ludzkiego do życia. Nasz nieorganiczny bohater był bardzo łatwowierny i sympatyczny, więc zgodził się bez namysłu, ponieważ nie wiedział o co chodzi.

Felek bez większych problemów namówił Terminatora, aby ten cofnął się w czasie i zapobiegł katastrofie, dzięki której wyginęła ludzkość. Katastrofa polegała na tym, że inny robot, również o imieniu Terminator, cofnął się wcześniej w czasie i zamordował Felka kiedy ten był jeszcze dzieckiem. Było to straszne, ponieważ jak Felek dowiedział sie później, to właśnie on miał uratować ludzkość za pomocą specjalistycznej broni masowej zagłady, którą wynajdzie gdy dorośnie. Należało więc zapobiec zabiciu Felka.

Nasz dzielny Terminator udał się więc do czasów, gdy Felek był mały i korzystając z niewyczerpanej wyobraźni specjalistów od efektów specjalnych, wyeliminował drugiego Terminatora. Było to bardzo trudne, ponieważ zły Terminator był o wiele bardziej technologicznie zaawansowany. Zgładzenie go było całkowicie niemożliwe, ale w końcu się udało. Niestety okazało sie, że nasz Terminator nigdzie nie może znaleźć Felka. Pytał nawet o to jego matkę – Larę Croft, ale ona upierala się, że nie ma żadnego dziecka, a poza tym przebywa akurat na oddziale zamkniętym i nie ma czasu na życie rodzinne. Zmartwiony Terminator wrócił więc do domu i opowiedział Felkowi swoje przygody. Felek rozpoczął charakterystyczny dla ludzkiego gatunku proces myślenia i rozwiązał zagadkę. Odkrył, że nastąpiło Dziwne i Nieoczekiwane zawirowanie w czasie, zacięły się czasoprzestrzenne portale i doszło do paradoksu dziadka, w efekcie czego Terminator trafił do równoległego świata, w którym Felek wcale się nie narodził.

Na szczęście mądry i jedyny przedstawiciel homonidów znalazł rozwiązanie. Wysłał Terminatora do jeszcze bardziej odległych czasów, gdy Lara Croft była jeszcze fajną i zdrową psychicznie laską i kazał mu ją podstępnie uwieść i zapłodnić. Biedny Terminator nie miał zielonego pojęcia jak to się robi, wobec czego dokonał czynu po swojemu i w efekcie narodził się Felek.

Oczywiście Lara Croft nie zezwoliła Terminatorowi na opuszczenie jej i pod groźbą wysokich alimentów zmusiła nieszczęsnego robota do wychowywania Felka aż do czasów, gdy pojawił się zły Terminator i dobry Terminator mógł go ponownie zabić.

A potem wszyscy żyli długo i szczęśliwie, ponieważ Felek, jak to sam przewidział wynalazł super – fantastyczną broń, za pomocą której zlikwidował wszystkie roboty, komputery, samochody, czołgi, samoloty, maszynki do golenia oraz cały pozostały sprzęt zmechanizowany. I dzięki temu nie nastąpiła katastrofa ekologiczna, warstwa ozonowa zarosła, dinozaury odżyły, meteoryty, które miały uderzyć w ziemię poleciały sobie gdzie indziej, a Kosmici odłożyli totalną wojnę z Ziemianami na później.

Niestety w końcu i tak do niej doszło, ale o tym dowiecie się w innej bajce.

00:39, burzochron
Link Komentarze (10) »
środa, 25 lipca 2007
 

Dawno dawno temu, w czasach gdy ludzie mieli tak romantyczne podejście do życia, że mówili do siebie wierszem, żył sobe Romeo Monteki oraz jego przyjaciel Freddie Mercury. Obaj bardzo lubili pić alkohol bez banderoli, palić tytoń bez opatrunku ministerstwa zdrowia i jeździć na coroczne gremium do Amsterdamum. Wiedli beztroski, radosny żywot, w którym liczyły się tylko spacery po plaży i rokendrol. I byłoby tak po dziś dzień, gdyby nie ulotka, jakiej dostarczył im dorabiający zagranicą student. Na spreparowanym przez niepiśmiennego slugę rodziny Kapuletich świstku widniało zaproszenie na Wielki Bal. Dla gości zapewniano niezapomniane chwile przy barze oraz żonę dla każdego, kto zgłosi się z kuponem dołączonym do ulotki. Romeo i Freddie bardzo się uradowali i pomimo złych przepowiedni wróżki Wątroby, z którą się codziennie konsultowali, poszli za zabawę.

Na miescu skasowano im bilet i pouczono o przysługujących im prawach w razie zachowania milcznia. Wkrótce zabrzmiała skoczna i radosna muzyka i przyjaciele ruszyli do zabawy. Freddie Mercury szybko zajął się panną o imieniu Rozalia, natomiast wybredy i kapryśny Romeo aż do rana podpierał ściany, aż wreszcie zauważyła go piękna jak kosmiczny karzeł Julia Kapuleti. Przedsiębiorcza panna zmusiła Romea do zabawy, przy której nieszczęśnik stracił całą swoją reputację oraz lewy kciuk od prawej nogi. Nieszczęsny Romeo bardzo płakał, narzekał i próbował się wyrwać z rąk okrutnej Julii. Tłumaczył jej, że jest dekadentem, ma depresje, słucha Nirvany i lubi się dręczyć w łóżku. Niestety nic nie mogło zniechęcić panny Kapuleti. Freddie Mercury zauważył po wielu godzinach cierpienie swego przyjaciela i odstąpił mu swoją pannę Rozalię, która na szczęście nie umiała tańczyć, a Julię odtransportował do jej prawowitego narzeczonego – Paryża Hiltona.

Paryż był wredny, grubiański, a na dodatek od lat trenował swoją paranoję. Na widok wleczonej przez Mercurego i zapłakanej Julii wyciągnął groźne narzędzie zbrodni i pokazał je biednemu Freddiemu, który na ten widok popełnił samobójstwo i umarł. Julia bardzo się uśmiała, a potem dostała czkawki i zapaści. Paryż trochę się zdziwił na tę reakcję, ale nie miał czasu na myślenie, ponieważ musiał odeprzeć atak rozjuszonego Romea, który chciał pomścić śmierć przyjaciela, co było bardzo modne w romantycznych czasach. Paryż Hilton zaproponował pojedynek na groźne miny i Romeo ochoczo na to przystał, gdyż miał zeza, wytrzeszcz, złamaną przegrodę nosową i cztery podbródki i dzięki temu zawsze wygrywał podobne pojedynki. Już po dwóch godzinach patrzenia na siebie, Paryż umarł i dał w ten sposób za wygraną.

Romeo ogromnie się ucieszył, niestety ocucona Julia uznała, że siłą rzeczy przechodzi teraz na własność naszego sympatycznego przyjaciela. Wpierw pogryzła i pokopała biedną Rozalię, która musiała odejść, a nastepnie zażądała pierścionka, pałacu, ślubu i dobrego traktowania, oraz równouprawnienia.

Romeo bardzo się zmartwił, ale Honor kazał mu pojąć potajemnie ślub z Julią, a następnie dzielnie znosić swoje brzemię, co udało mu się przez dobę. Po tym czasie Romeo osiwiał ze zgryzoty, jakiej dostarczyła mu zła, okrutna i bardzo romantyczna żona. Zakupił więc u czarnoksiężnika Laurentego kilogram trutki, zawierajcej śladowe ilości orzechów arachidowych i nakarmił tym Julię. Ta łapczywie wszystko pożarła i oczywiście poszło jej w boczki. Gruba i nieszczęśliwa Julia zaczęła się wieć intensywnie odchudzać, ćwiczyć calanetisc, pływać, latać na paralotni i robić wiele innych, wyniszczających rzeczy, aż wreszcie umarła. A Romeo, który był niewolnikiem mody i zawsze chciał żyć z duchem epoki romantycznej, popełnił samobójstwo i wykupił miejsce w tym samym grobowcu, co żona Julia.

A Honor żył długo, chociaż niezbyt szczęśliwie.

17:24, burzochron
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28