BAJKI STARE JAK ŚWIAT, NA NOWO POWYKRĘCANE
Blog > Komentarze do wpisu

KRÓLOWA ŚNIEGU

Posłuchajcie! Zaczynamy. Kiedy bajka się skończy, odetchniecie z ulgą, bo będzie można zająć się czymś ciekawszym.

Pewna Królowa Śniegu postanowiła wyjść za mąż. Miała jednak ogromny problem, który wzrastał w miarę upływu czasu. Królowa starzała się w zastraszającym tempie i prawie nikt jej nie chciał. Nieliczni jej narzeczeni umierali tuż po zaręczynach, gdyż w pałacu nie było ogrzewania, a Królowa mieszkała na Grenlandii. Pewnego dnia Królowa przeczytała w popularnym czasopiśmie kobiecym, że w razie przedłużającego się staropanieństwa, należy siłą porwać i uwieść mężczyznę, a potem go obezwładnić. Królowa aż zaklaskała w ręce z radości! Natychmiast zaprzęgła do sań swojego ulubionego renifera Bombelka i popędziła w świat.

Gdy już objechała całą kulę ziemską stwierdziła, że najbardziej ze wszystkiego podoba jej się chłopczyk o imieniu Kaj. Niestety posiadał on dziewczynę o imieniu Gerda, która była mistrzynią w rzucaniu lustrami oraz innymi narzędziami zbrodni. Królowa Śniegu musiała się strzec. Sporządziła zatrute sanki i przywiązała je do swego powozu. Saneczki były tak śliczne i czerwone, że Kaj nie mógł się powstrzymać od jazdy na nich. Gdy tylko jednak usiadł, natychmiast przykleił się spodenkami i już tak pozostał. Bombelek ruszył z powozem i całą jego zawartością, a Kaj się popłakał, ale tylko trochę, bo potem przestał.

Tymczasem Gerda bardzo się zdenerwowała, bo zakupiła akurat 2 bilety do kina, Kaja nie było i jeden z biletów trzeba było wyrzucić. Gerda postanowiła poczekać na narzeczonego, ale po upływie roku, stwierdziła że to bez sensu i zaczęła się mocować z krzesłem, do którego zdążyła przyrosnąć. Gdy wreszcie chirurg uwolnił ją od cierpienia, Gerda ruszyła w drogę, żeby odnaleźć Kaja. Przeczuwając, że poszukiwania będą długie i nużące, zabrała ze sobą lekturę oraz krzyżówki. Na szczęście nie musiała się nimi zajmować, bo okazało się, że czyhają na nią mrożące krew w żyłach przygody.

Najpierw porwała ją okrutna staruszka. Zabrała ją na odludną wyspę i tam karmiła kwiatami i czesała jej włosy. Poza tym Gerda nie miała nic do roboty i tylko włóczyła się po ogrodzie. Któregoś dnia zabłądziła i na widok rosnących ogórków, przypomniała sobie że ma szukać Kaja! A ponieważ, co nie był na początku zaznaczone, rzecz działa się dawno, dawno temu, Gerda trafiła do królewskiego pałacu. Zobaczyła tam dużo ciekawych rzeczy, wszystko jej się bardzo spodobało, a najbardziej zachwycona była Królewiczem i przenocowała w pałacu. Nad ranem została okrutnie wypędzona przez Królewnę, ale za bardzo się tym nie przejęła, gdyż była obładowana prezentami od Królewicza.

Niestety wkrótce napadli na nią rozbójnicy. Banda rzezimieszków ograbiła ją ze wszystkiego i uwięzili Gerdę w klatce. Potem znęcali się nad dziewczynką i lizali na jej oczach pyszne lody, a potem stawiali przysmaki obok klatki, tak aby Gerda nie mogła ich dosięgnąć. Potem najgorszy rozbójnik urządził dyskotekę i grał same skoczne przeboje, aż nasza biedna bohaterka rozchorowała się na uszy. Na szczęście była rozumna i zaradna. Gdy tylko rozbójnicy odwrócili głowy, Gerda przegryzła kraty, wypluła je i uciekła bardzo prędko.

W miarę jak uciekała poczuła, że ogarnia ją coraz większy ziąb. Rozpadał się śnieg i Gerda ucieszyła się, że ulepi bałwanka. Gdy bałwanek był gotowy Gerda przypomniała sobie o Kaju i znów zaczęła go szukać. Znalazła go w jakiejś zaspie. Kaj spał w niej smacznie i nawet mlaskał przez sen, bo miał sucho w ustach. Obudzony nagle przez Gerdę powiedział, że uciekł od Królowej Śniegu, bo zanudzała go i zmuszała do ciągłej zabawy w układanie puzzli.

Uradowana Gerda zabrała Kaja w drogę powrotną i cały czas się cieszyła, bo ciągle jeszcze miała nadzieję, że zdoła wykorzystać bilet do kina.

Po drodze na naszą parę znów napadli rozbójnicy, ale tylko trochę, bo gdzieś się bardzo spieszyli.

Jednym słowem wszystko dobrze się skończyło, a Kaj i Gerda mogliby żyć długo i szczęśliwie, gdyby nie to, że doznali oboje odmrożeń I stopnia i zmarli tuż po powrocie.

 

piątek, 20 maja 2005, burzochron

Komentarze
2005/05/20 15:22:09
ciekawe co się stało z biletami i królową śniegu.
-
2005/05/21 17:21:28
Witaj, długo mnie nie było cóż siły wyższe. Ale już wracam - i nadrabiam zaległości blogowe
-
2005/05/22 13:51:37
Niee!! To nieprawda!!!
I Ty to, kobieto, dzieciom przed snem serwujesz?!
Aaa!!
-
2005/05/23 08:28:31
bilety okazały się ważne, niestety kino zaoferowało jedynie gwiezdne wojny i nikt nie chciał iść. A królowa płakała, a potem wyszła za św. Mikołaja. Bombelek przyłączył się do jego sań.
-
2005/05/23 17:10:14
Lubię happy end .
W Twoim wykonaniu - mniam! :))
-
2005/05/24 06:57:13
cieszę się zabocku, witam tabliod!!!!!!!!!!
-
2005/05/24 09:46:13
Bardzo podoba mi się idea napadnięcia kogoś tylko trochę z powodu braku czasu!

Chętnie poszłabym dziś na nocny dyżur tylko trochę.